środa, 11 maja 2011

Water Water everywhere















W upał najlepiej wleźć do wody, stojącej, czy
płynącej... Woda to też śnieg, tylko w kroplach a nie płatkach :) A najlepiej szaleć w słonecznym potoku koło grodziska ! No chyba, że jest czas iść do Bobru. Dziś go nie było.

Wojtuś



Zielonousty Wojtuś zajadający jabłko. Tak mu smakowało, że jeszcze chwilę się oblizywał. Pozdrawiając pozdrawiających :)

poniedziałek, 9 maja 2011

Love is in the air ;);)



No to mamy maj ! Po takich widokach trzeba się ochłodzić i znaleźć odpowiedni znak dla wszystkich zmajonych :) Ciekawe co na to Laurence White ? Pruderion ;);)



niedziela, 8 maja 2011

U Wojtusia z jabłkami










Wojtuś wraz ze stadem wrócił na pastwisko. Przywitałyśmy go pysznymi jabłkami i
ci
epłym słowem. Przybiegł i chyba mu się prezenty spodobały, bo aż mlaskał z zadowolenia ! Konie wcale się mnie nie boją, w zasadzie jakby w ogóle im moje towarzystwo nie przeszkadzało. To pewnie dlatego, że jestem potomkiem elfickich rumaków:) Wojtuś trzasnął kopytem i wyszło słońce. Szkoda było marnować taki dar, więc poszłyśmy na Szybowcową. Niewiele się tam działo i góry schowane za mgłą. Za to kwitną już żabie oczka, najdelikatniejsze kwiaty jakie znam. Trawy też już mają swoje aureolki :) Wychodzą też osty,
b
ędą się czepiać wszystkich, czy to sprawiedliwe, czy nie ;););) W oddali niezdobyty jeszcze Stromiec. Znów zabrakło czasu, bo za długo u Wojtusia zamarudziłyśmy. Ale dla znajomych trzeba mieć przecież czas :) A Stromiec poczeka, nigdzie się przecież nie wybiera!