No i mamy nową, przyjemną trasę
na niezbyt męczący spacer w Karkonoszach w każdą pogodę. Nasz dzisiejszy przewodnik tajemniczy wyznaczył start w Jagniątkowie. Jagniątków to dzielnica Jeleniej Góry przyłączona do miasta w 1998 roku. Wcześniej samodzielna wieś, stara nazwa Agnetendorf,
Agnieszków. Bliska
nam sercu to wieś, bo założona przez czeskich protestantów w XVII wieku. Rozwijali tu tkactwo i szklarst
wo, bardzo popularne w całej okolicy, wszak za górką Piechowice i Cicha Dolina, w której znajdują się ślady po najstarszej hucie
szkła na Śląsku. W Jagniątkowie niemal 40 lat życia spędził noblista Gerhart Hauptmann. W tym roku mija 100 lat od wręczenia mu literackiej nagrody Nobla
i 150 rocznica
urodzin. Warto tu zajrzeć i zerknąć na liczne miejscowe atrakcje. Dla nas jedną z nich była śniegowa łąką z pięknym widokiem na Śnieżne Kotły, Wielki Szyszak i Śmielec. Czyli nasz plan na późną wiosnę. Z Jagniątkowa przewodnik pokierował nas w stronę 
Grzybowca,
gdzie mieszka
sobie Puchacz, Bubo bubo schował się gdzieś w buczynie i świerczynie, za to wiewiórki grały Jaremce na nosie :) Potem był Skarbczyk, zaznaczony przez Walończyków znakiem naskalnym, malownicza grupa skalna. Pewnie skrywa jakieś klejnoty, skoro lud romański zostawił tu swój ślad. Na pewno widoki z
tego miejsca są bezcenne, chociaż gałęzie troszkę je
skrywają. Nie dziwota, skarbów trzeba pilnować :) Jaremka przypomniała
sobie, że po skałach najweselej jest skakać jak kozica. Poszliśmy dalej, szlakiem niebieskim do Sobieszowa, minęliśmy
Cmentarzyk, zeszliśmy troszkę ze szlaku, żeby zerknąć na Cichą Dolinę i wygrzać się w słońcu. Przez ostatni fragment szlaku towarzyszył nam dumny, nigdy niezdobyty zamek Chojnik, wznoszący się na skale, na szczycie góry
Chojnik. Z tej perspektywy Jaremka widziała go pierwszy raz. Odkryliśmy też wielką łąkę na zabawy i jeszcze raz Wielki Szyszak się na pokazał. Tam w górach jeszcze śnieg. Trzeba go przytulić przed latem. W autobusie najlepiej spało się Jaremce, nawet dzieci po sąsiedzku jej nie przeszkadzały. Dziękujemy tajemniczemu przewodnikowi z Łużyc za spacer :)
Popołudniowy spacer sobotni, miał b
yć dokąd się da i się okazało, że da się daleko dojść. Wyszliśmy po 13 sporo w stronę Dąbrowicy. Słońce wiosenne, szło się przyjemnie. Głownym zabytkiem Dąbrowicy jest Sanktuarium Matki Bożej Jasnogórs
kiej, Uzdrowienia Chorych, to d
la Gaby, żeby była zdrowa! Dąbro
wica położona jest u podnóża Wzniesi
eń Dziwiszowskich, m
alowniczo i trochę jakby się tu czas zatrzymał, w zachwycie nad
okolicą. Widoki na Karkonosze malownicze, to co się dziwić, że nikomu się tu nie spieszy? A kościół jest neogotycki z końca XIX wieku. Potem łąką obszerną, skrót
em do Wojanowa, wzdłuż torów, bo Laurent był z nami. W R
udawy Janowickie, nas
ze ukochane miejsca w Wojanowie Bobrowie. Okaza
ło się, że można tam z d
omu dojść na piechotę i nawet nie jest to tak daleko. Gar
by Janowickie prezentowały
się dziś pięknie, Sokoliki, Krzyżna, aż się serduszka nasze tam rwały. Nie na dziś te trasy, dzisiaj
zeszliśmy do Wojanowa, pod Karczmę sądową, przepiękny zaby
tek lokalnej architektury
, dom przysłupowy, w którym kiedyś była biblioteka! a dziś świetlica i dzieci
tu mają mnóstwo rzeczy do zrobienia. Wojanowem szliśmy do pałacu, tego dolnego, bo Bobrów zostawiamy na kiedyś. W pałacu Wojanów trochę dla nas za plastikowo, trochę disneyland, opuszczamy. Przez mostek do Łomnicy. Tu też jest pałac z
pięknymi i wygodnymi sc
hodami, żeby odpocząć po wielu kilometrach spaceru. To tylko fragment Doliny Pałaców i Ogrodów, nasze dzisiejsze nią wędrowanie, niemal 15 kilometrów radości z widoków.
5 miesięcy temu