Późną jesienią takie słoneczne dni jak dziś są niespodzianką. Co tam przeziębienie, trzeba się opalać, zwłaszcza, że Sylwester tuż tuż... Moja kocia koleżanka Wandzia troszkę zachorowała, odwiedziłam ją dziś i podtrzymywałam na duchu kiedy kłuto ją w kark. Piękna pogoda, cudowny dzień, aż język wypada z pyszczka :)
W sobotni poranek odwiedziłam ptactwo rzeczne, kaczki i łabędzie. Interesujące towarzystwo, bardzo ruchliwe i niespokojne. Całkiem jak ja. Dziś odbyło się zapoznanie z daleka, bo trudno było znaleźć pod śniegiem granicę Bobru i lądu.