środa, 23 stycznia 2013

Västgötaspets - Swedish Vallhund

 

Obywatel sekcji północnych szpiców pasterskich. Pies zachodnich Gotów, stąd nazwa. Widziany z Wikingami, zaganiał stada, tępił szczury, prowadził bydło do domu i na pastwiska, podróżował łodziami. Viking cattle dog, wspaniały kompan, niestrudzony pastuszek. Przodkowie rasy kąpali się w wodach jezior Wener i Wetter. Jeden z potomków zamieszkał w Polsce. Unikat na naszej ziemi. Spotkany na wystawie w Będzinie, chociaż to był właściwie Sosnowiec. Zupełnie jak Jaremka nieufny ale bardzo spokojny. Nasz typ na przyszłość.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Jaremka na sierpień




Taka niespodzianka nie zdarza się codziennie. Przychodzi nagle, jak to ma w naturze i bardzo cieszy :) Sierpień będzie miał wygląd Jaremki w kalendarzu Cardigan Welsh Corgi Association ! Angielski Klub Rasy, który działa od 1926 roku docenił urodę MajLo  :) Rozpiera nas duma i radość. Czekamy na swój egzemplarz na pamiątkę :) Poniedziałki bywają ekscytujące. Kalendarz można zamawiać na stronie CWCA Dziękujemy ! Angielski tato pewnie jest dumny z córki :)

sobota, 19 stycznia 2013

Sen o Alasce :)

Śpiąca głowa, śpiąca śniąca na miękkiej poduszcze kapcia. Co Ty stopo robisz tam w środku? Oczu nie masz i nos Ci nie urósł a jednak wiesz dokąd iść albo nie iść… 


Stopa lewa, siostra stopy prawej. Wodzisz mnie po świecie i koisz. Nigdy niedobra, zawsze cierpliwa gdy czekasz. Siostra prawa przodująca, z sióstr odważniejsza. Mój dzisiejszy podpyszczek, otulony szwedzkim bamboszem. Śpioszka bamboszka. To dokąd to siostry? Daleko, oj daleko, lepiej nie mów nic tylko śpij, śnij... drogi zasypane, mróz trzaska. Alaska !

wtorek, 15 stycznia 2013

Borowice-Odrodzenie-Jagniątków

 


To co lubimy w niedzielę robić najbardziej, to wstać, zjeść, spakować co trzeba, ucałować kota i ruszyć w góry. Żeby nie szukać problemów i wołać o pomoc, bo zaspa złapała i buty w śniegu zostały trasa wybrana potencjalnie udeptana. 

Borowice-Odrodzenie. Dojście do szlaku zwykle nie zabiera więcej niż trzy kwadranse, gdyby nie to, że sarnie tropy przecinały naszą drogę i Jaremka co chwilę znikała w lesie. Niech ma :) skoro czuje pasję. Potem już długo pod górę, pod górę i pod górę, szlak prawdopodobnie został ubity ale już jakiś czas temu.  Im wyżej tym piękniej, im wyżej tym trudniej. My się koncentrujemy na piękniej, bo przed  nami słonko malowało niepowtarzalne widoki.   
Chwilę świeciło nam prosto w oczy a potem ogarnęła nas chmura. Zdobyłyśmy Przełęcz Karkonoską. Widoczność bajkowa, tylko my i biel i zarysy. 

Wspaniałe uczucia pokonania słabości i określenia nowego limitu, przynajmniej na tu i teraz. MajLo oszołomiona ogromem dziewiczego, miękkiego śniegu ani chciała czekać aż się zachwyt nasyci. Iść, dalej iść. W stronę spalonej Petrovky. 
Sporadyczny narciarz biegowy, cisza, biało. Najbardziej jak to mogło być. I jedno mała wątpliwość, czy nasza droga do Jagniątkowa będzie przechodna? Ktoś, dzielny ktoś, przetarł szlak w pojedynkę, wąska ścieżka w głębokim śniegu. 
Dziękujemy Ci nieznany :) Jaremka  wcale nie zasnęła w drodze, chciała tylko zawrócić :) Taką mamy piękną zimę w Karkonoszach. I tak nas ta zima cieszy ogromnie.