wtorek, 3 maja 2011

Biała Majówka




Czyżbym była jedynym z dwóch stworzeń zadowolonych z dzisiejszej pogody? Śnieg, śnieg, śnieg, super sprawa, taka majowa niespodzianka ! Co to się wyrabia ? Przedwczoraj kwiatki a dziś bałwanki, świat nie przestaje mnie zaskakiwać. A mój człowiek, mój przyjaciel wytrwale podąża ze mną w każdą pogodę z uśmiechem. Obie jesteśmy nienormalne? I nikogo poza nami w lesie nie było. Żal nam tylko tych brzóz, co pod ciężarem mokrego śniegu zgięte aż do ziemi. Trochę drzew się połamało, i nasza wierzba przed domem też... Na szczęście Konstytucja nie zabrania zimy w maju :)





















poniedziałek, 2 maja 2011

Jagniątków - Zachełmie - Sobieszów

Ok 11 km bardzo łagodnej i przyjemnej trasy
s
pacerowej lasami. Ok 11 km w deszczu a kilka nawet w sporej ulewie. Przemokłyśmy do suchej nitki, aż do skóry.... Nawet nasza foliowana mapa zamokła ! Idąc żółtym
sz
lakiem w stronę Zachełmia odkryłyśmy za Jagniątkowem piękne
p
ola głazów. W Zachełmiu weszłyśmy na zielony szlak, który miał nas zaprowadzić do Jagniątkowa, przeszłyśmy Przełęcz Ludomira Różyckiego (560 m n.p.m.) weszłyśmy do lasu w którym mieszka zamek Chojnik. Przecięłyśmy Dolinę Choińca i dotarłyśmy pod zamek, ale minęłyśmy go wybierając uroki nieznanej wcześniej trasy z Chojnika do Jagniątkowa - Ścieżkę Kunegundy. Ze szlakiem zielonym rozstałyśmy się na Głazowisku. Ulewa sprawiła, że zdecydowałyśmy nie iść do
Jagni
ątkowa, do Sobieszowa było bliżej i więcej autobusów tam jeździ, więc zeszłyśmy z zielonego na szlak czerwony. Siódemka zawiozła nas pod sam dom :) Zmoknięte,
zm
arznięte, kurujemy się pod kocami :) Trasa zasługuje na lepsze zdjęcia, na pewno tu wrócimy. Następnym razem zabierzemy tu słońce. A psik ~!

niedziela, 1 maja 2011

Szwajcarka - Krzyżna - Sokoliki -Przełęcz Karpnicka

Wreszcie się udało dotrzeć w ukochane moje Rudawy Jeremickie! I to od razu na ulubioną łąkę z widokiem i na sprzedaż! W schronisku Szwajcarka tłumy i porozbijane namioty. Czarny szlak przez Husyckie Skały, gdzie ludzie w popłochu przede mną zjeżdżali w las na linach, wiedzie na Krzyżną Górę. Pod skałkami spotkałam setera, urocze spotkanie dziewiarek :) bez nerwów i złości, jak to cardigan ze swetrem. Podejście do zamku Sokolec (ja go nie widziałam) zatłoczone dziś bardzo, bo to przecież idealne miejsce na podziwianie panoramy Rudaw. Krzyżna Góra (654 m n.p.m.) zdobyta. Nie weszłyśmy na wierzchołek i platformę widokową, bo to schody nie na moje szalone łapy. Potem były Sokoliki, czyli Sokolik Duży i Mały (642 i 623 m n.p.m). Po drodze odwiedziłyśmy Kraków i Sukiennice z mini skalnym mostem. Na Sokolik też nie weszłam, schody nie dla psów... ale za to przyglądałam się jak to ludzie po skałkach się wspinają. Mój styl jest mniej ryzykowny ! Beata fikała dziś w Rzymie a w Górach Sokolich Jeremifikacja!