poniedziałek, 3 października 2011

Jesienne oblicza Jeremki i głóg

W jesieni jej bardzo twarzowo i wygląda dorodnie jak dojrzały owoc głogu jednoszyjkowego czyli głożyny, cierni białych, jaworka, bodlaka, bulimączki, hłyku. Jego roztartym owocem smarowano okolice uszu dzieci z terenu Ropczyc, żeby zasnęły spokojnie, jeśli same nie mogą. W Małopolsce w Wigilię Bożego Narodzenia, tuż przed wieczerzą, zjadano świeżo zerwane owoce głogu, "żeby usta nie bolały i na czerwonkę, żeby nie chorować". Z głogiem związane jest zjawisko endozoochorii a dokładnie ornitochorię, czyli rozsiewany jest dzięki pomocy ptaków, które najpierw się pysznym owocem głogu najedzą a potem, wiadomo...;) Owoce głogu może rozsiewać i człowiek, bo są jadalne, smaczne i doskonale nadają się na przetwory. W lecznictwie stosowany w chorobach serca, przy nadciśnieniu, bezsenności, jako środek uspokajający, ale mocniejsze działanie wykazują kwiatostany. Z owoców można zrobić pyszne wino, dżem albo herbatkę. Drewno jest bardzo twarde i lubią z niego korzystać tokarze. Głóg jednoszyjkowy należy do niskich drzew z rodziny różowatych, posiada ciernie. Jest dość pospolity a Pani kojarzy się z domem dziadka i beztroskim dzieciństwem. W zaroślach głogowych mieszkało wtedy mnóstwo wesołych małych ptaków a wśród nich była tajemna kryjówka i zabawy w dom. A dzień znów dziś był piękny i słońce nas ogrzewało aż do zachodu. I znów łąki ubrały się w Jeremikowe kolory i kolejny raz wydobyły piękno urody mojego dziewczęcia. Dla niektórych nie ma piękniejszego widoku, niż uśmiechnięta Jeremika w złocistych trawach z wywalonym jęzorem. Bo....
Jak nie kochać je
sieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewach usiadły,
Czek
ając na swych braci, za morze lecących.

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Kojąc w twym słabym sercu, codzienne zgryzoty... / Tadeusz Wywrocki.

niedziela, 2 października 2011

Wiosna a jesień

O październiku.
Jesteś porą poezji to jest zupełnego odważenia się
Na zaczynanie życia w każdej sekundzie na nowo.
Dajesz mi czarodziejski pierścień, który, odwrócony,
Świeci w dół niewidzialnym dla nikogo klejnotem wolności.
O październiku. / Czesław Miłosz - Traktat poetycki
No i minął drugi dzień najdłuższego miesiąca. Nazwa pochodzi od paździerzy, czyli odpadków lnu i konopi.Obok tego funkcjonowały również nazwy: paździerzec, paździerzeń, pościernik, a także winnik (Aleksander Brückner). W październiku zupełnie niestremowana jesienią, zakwita gryka zwyczajna, zwana też hreczką, z rodziny rdestowatych. Niby biała a jednak różowa. W Europie znana już w neolicie, występuje również w formie dzikiej. Liście gryki stosuje się w leczeniu żylaków (w tym również hemoroidów) nadciśnienia tętniczego (pomocniczo), krwawień z nosa i przewodu pokarmowego, a przede wszystkim dla wzmocnienia naczyń włosowatych. Kasza gryczana dostarcza wielu wartościowych składników pokarmowych. Pędy zawierają duże ilości rutyny. Plewy i słoma wartością pokarmową zbliżone są do zbóż jarych, ale nie wolno ich używać do skarmiania białych zwierząt, u których powoduje tzw. gryczaną wysypkę.
Z pewnością Wojtusiowi by nie zaszkodziła. Pora odwiedzić kolegę konia i jego stado. Smakołyki znikały w pyskach a Jeremika wzbudziła zainteresowanie. Tak dawno nie odwiedzała dziwiszowskich koni... Wojtuś wciąż rządzi w stadzie, zjadł jabłko, marchewkę i pięknie podziękował pozując do zdjęcia. W lesie już rządzi jesień, chociaż w powietrzu dziś znów lato. Darowany nam piękny słoneczny dzień. Biegać, biegać, biegać się chce i wszędzie znów zajrzeć. A Padmusia wygląda doskonale i wciąż lubi się z mamą. Mamy też zaproszenie do Padmisi Lisi Małeckiej i jej kotów. Jeremika wraca do formy ! To będzie piękna jesień, w sercach mamy przecież wiosnę :) A z pól znikają buraki wywożone na przyczepach, które ciągnie traktor. I nie będzie pryzmy szczurkowej w tym roku.

sobota, 1 października 2011

Hrabina de Rude


i Countess de Blądą wybrały się dziś na włości. Gdzie te tereny nie zdradzimy, bo są tak piękne, że aż strach się nimi dzielić. Hrabina czuje się już doskonale, szaleństwo otwartej przestrzeni powróciło. Przeszaleć każde pastwisko, to arystokratka ma we krwi. A jak się staw trafi, zarośnięty, zapomniany, z mini molo, to trzeba tam zajrzeć, nawet jeśli trochę się buja i strach. W tym pięknym miejscu, którego nazwy nie zdradzimy, widoki zapierają dech a szczęście z bycia tu i teraz jest tak oczywiste. Hrabina de Rude wraz z Countess de Blądą poczuły dziś zew gór. A i już wiadomo, gdzie rosną dorodne kozaki..








z życia Lisi

Padmusia stawia prawe uszko i jak widać doskonale czuje się w swoim nowym domu. Kasieńka dba o dobre samopoczucie śpiącej Lisi, Lisiurki,Misi, Padmusi.