sobota, 9 lutego 2013

You got me so wild roe





And she would run, run, run, run, run Take a drag or two Run, run, run, run, run Gypsy Death and you Tell you whatcha do



And she would run, run, run, run, run Catch a roe or two Run, run, run, run, run Jaremka Herding and you Tell you whatcha do



And he would run, run, run, run, run Catch a Hun or two Run, run, run, run, run Donut Maker and you Tell you whatcha do

Śniegu skąpo, saren bogato. Te sarny, te sarny catch me if You can. Piękne, subtelne, szybkie, wyskakują z młodnika. 
MajLo jeżyny ! Jakie jeżyny ? Taka cisza w lesie, taka błoga, tylko kopytka i łapy słychać, łapy Jaremki i białego ducha, który nam się przyglądał. Piękny łagodny a oficjalnie medialnie bestia i powinien nas zjeść natychmiast, ten uroczy biały duch. 

(word) MY Zerknęłyśmy Akurat Czy Ktoś Się Może (word) zakrada? 
Biały duch odszedł do swoich spraw, Jaremka pognała dalej. Zakochana w tropieniu. 

Tatuś by pewnie powiedział, że to jest impossible not to love this one special roe. Daddy knows :) 
 

A przy okazji można sobie polatać nad ściółką, pobawić się z porzuconą przez wiatr gałęzią.  

 Bo ty sarno Ty Cukiereczku   
You got me so wild,
How can I ever deny,
You got me so high,
So high I cannot feel the
blackberry thorns.

czwartek, 7 lutego 2013

Dobryś i Miłyś oraz MY




Nigdy nie wiesz, bo niby skąd, kogo spotkasz…. na spacerze, w życiu. No w życiu. I nigdy nie zgadniesz ani nie przewidzisz, które prośby zostaną wysłuchane a które spełnione. 
Niespodzianka. Dobra albo niechciana. Taki sobie pies, duży pies a z nim drugi pies, mały pies, na naszej ścieżce. Dobry Tyś psie, czyś zły ? Dobryś, miłyś a i ładnyś :) You never know who will live in your life. (word) Zeus And Crowd Keeper (defi) a MY dalej, dobryś I miłyś poszli swoimi ścieżkami. Jaremka zabrała się za zaganianie stada saren.
Profesjonalnie, łukiem, tak jak kodeks pasienia wymaga. Zagoniła w stado i wróciła zadowolona. Dobrze wykonana praca. Można jedynie wypatrywać, czy ktoś nie został z tyłu, no został. Jaremka zagoni do stada. 
Osiąga w tym perfekcję. Od teraz specjalizuje się w zaganianiu saren z Wiejskiej. Zakochana w zaganianiu. 

You never know where love will come from. (word) (defi)

poniedziałek, 4 lutego 2013

Piechowicka Góra - Grzybowiec -Trzmielak - Ostrosz (LY)

  Niedziela zaczęła się kawą bez cukru, rosołem na kurze niosce, potem była kolejna kawa bez cukru i jeszcze jedna. Pogoda się wyjaśniała za oknem. 
Mierząc warunki na zamiary, biorąc pod uwagę czas spędzony z kawą bez cukru i Cukiereczkiem (word)  wybór padł na trasę wybitnie niedzielną – południową Pogórzem Karkonoskim. 
Z Piechowic pod górę up up up, stromo na Piechowicką Górę (604 m n.p.m.) lasami regla dolnego. Trochę śniegu, dużo słońca. Biało a w głowie milky bar. 
W Michałowicach jak to w Michałowicach, niedzielna atmosfera, radosne dzień dobry i piękne widoki na zaśnieżone Śnieżne Kotły. Przyjemnie jest w Michałowicach, po prostu miło i przytulnie. Chociaż zimą nie jest tu łatwo żyć. Wszędzie pod górę albo z górki. Up and down ML.  Zostawiamy niebieski szlak, niech biegnie w swoim tempie do Śnieżnych Kotłów, dotrze do celu za jakieś 2 godziny. 
My idziemy zielonym, przez Grzybowiec, kto idzie ten idzie, MajLo goni, bo sarny obrodziły i kuszą niecierpliwe łapki. Grzybowiec (752 m n.p.m.) to najwyższy szczyt rozległego masywu w północno-zachodniej części Pogórza Karkonoskiego. 
Masyw pięciu grzbietów, dziś dane nam było zdobyć trzy z nich. Kiedyś, kiedyś temu dawno na zboczu Grzybowca czas spędzał Otto von Bismarck, Żelazny Kanclerz, dzisiaj pomieszkuje tu Puchacz Zwyczajny i właściciele pensjonatu za zasiekami i ogrodzeniami. Wstęp ogólnie zakazany. 
MY Zawsze Akceptujemy Czytelne Komunikaty (word). Jak dobrze, że nikt nie otoczył szczytu Grzybowiec łańcuchami. Piękna buczyna, przyroda w kolorze nugatu z orzechami. Donutello is so welcome here. A MY dalej w kierunku północno-wschodnim, przez Trzmielak (647 m n.p.m.) i Ostrosz ( 504 m n.p.m.) do Sobieszowa. 
W kaloszach dość ślisko, no ale kto wymyślił, żeby ubrać kalosze ? Po lewej przypuszczalne miejsce ukrycia ”Złota Wrocławia” 12 wagonów skarbów. Po prawej Góra Żar i Chojnik. Sobieszów. Na zakoniec łąka z widokiem na zamek. Dumny zamek, niezdobyty Chojnik. Koniec naszej niedzielnej wycieczki Pogórzem Karkonoskim. We wish cold morning bear won’t wake up again. Bo przyjemniej jest wędrować z Robaczkiem, Cukiereczkiem (word), bo MY Lubimy Uczęszczać okoliczne niedzielne szlaki. Up and down.

niedziela, 3 lutego 2013

Kanapowanie




Nie interesują mnie porządki w domu, które same się nie zrobią. Kanapa cała moja. Moja, moja, moja ! Wspięłam się na kanapę i tu pozostanę. 
 
Word! MY Zawsze Adaptujemy Co Konieczne. Word! 

Zima wciąż na Alasce raczej. Ten husband musi być exciting ;)Taki pewnie Cukiereczek. Co za oknem, lepiej nie pytać. Wieje, pada, mokrym pada. Sarny zdezorientowane. Kania odmówiła, nie lubi deszczu. Co tu dużo mówić, że ktoś chrapie na kanapie, w rozkopanym kocu? MajLo śpi a porządki nie robią się same. Jutro nowy dzień :)