niedziela, 21 września 2014

Urodziny, dobre towarzystwo lepsze od tortu.



Jak nie teraz, to kiedy ? Siódmy rok życia zaczęty, niech ten będzie w końcu beztroski. 
Nie dla Jaremki wyłącznie, bez trosk dla naszych kochanych milusińskich, przyjaciół na dwóch, czterech i dla Basi, a niech ma :) Kiedy im dobrze to i nam wesoło. Urodziny Jaremka obchodziła w towarzystwie swojej najzagorzalszej psiapsiuni Gabry. 
Smutno nie było, pojadły, popiły, poszalały, jubilatka sobie pozwalała na różne różności behawioralne, gość udawała, że to nawet zabawne. Czy to przystoi, żeby kotlet się oblizywał? Mówią, że Welsh Corgi Cardigany to psy Wikingów, to by nam bardzo pasowało. To taki wtręt dla Pąpiru, której osobiście dziękuję za przygarnięcie Pierdulitki na czas jakiś. Z resztą ona w L jak w domu. 
Impreza ciąg dalszy będzie miała w kolejny weekend. Marchewa chciała się wcisnąć na kocią mordkę ale jej się nie udało. Ekumenizm gatunków ssaczych może kiedy indziej. Poza tym to impreza dla dorosłych. MajLo zaczyna 7 rok, kiedy to minęło? Pewnie jak spałyśmy. Impreza udana, wspaniale jest mieć przyjaciół.

wtorek, 16 września 2014

Dzikarze w Jarach. I Konkurs Pracy Dzikarzy im B. Skołudy.



Trzynastego w sobotę nie każde życzenie się spełni. Nie każdemu się poszczęści. Nie wszyscy zacisną, niektórych ściśnie… 
Ostatni trzynasty był dniem przełomowym. I Krajowy Konkurs Pracy Dzikarzy im. Bogdana Skołudy w Jarach. Bogdan Skołuda to na pewno było ktoś, lubował się w Niemieckich Terierach Myśliwskich i dzikach, pracowity był i co wymyślił, to wkrótce było. 
Gościnna Koliba w Jarach, zagroda, sztuczna nora… taki to był Łowczy ZOPZŁ Wrocław. 
Do konkursu stanęły jagi, foksy, wachtele, ogary, gończe polskie i słowackie, był Blaze, alpejczyk, który wzbudza zachwyt Jaremki, super pies! 
Była też mgła, duchota, grzyby, kąpiel kalosza w kałuży, która okazała się głębokim rowem. Magda wpadła ;) Była kawa z niespodziewanego zaproszenia, ciekawe opowieści, nawet krokodyl się w nich pojawił… niemiły pan okazał się być uprzejmy i zabawny. 
Podobno nawet pies się w kotlecie wytarzał. Najciekawsze były dziki, sprytne i nie w ciemię bite. Parę psów zrobiły w konia. Jaremka pilnowała samej siebie, spacerowała po lesie, ganiała zwinkę i udawała, że dzik, który lasem szedł w ogóle nie istnieje. 
Jaszczurka zwinka to jedna z czterech jaszczurek, żyjących w stanie dzikim na terenie Polski. Dzik to przodek świni domowej, jedyny świniowaty występujący w polskich lasach, czy oby na pewno ? ;) Ten przynajmniej nie śmieci. 
Czarny zwierz udowodnił w Jarach, że głupi nie jest, pamięć ma i sprytu mu nie brakuje. Młoda loszka niezadowolona z zamieszania w zagrodzie znalazła dziurę w ogrodzeniu i ruszyła w las… Co było potem niech zostanie tajemnicą lasu, kto był, ten się uśmiechnął. 
Miło było poznać młodą DUMĘ, oprowadzić ją wokół zagrody, w której starsi koledzy szkolili młodszą koleżankę Gabrę… Wygrali najlepsi, sprawdzeni, opolowani, zasłużenie. Jeden z dyplomów trafił do foksterierki, to nas ucieszyło bardzo :) Dobrze spędzony dzień, Pąpiru mówi, że za rok znów wejdziemy do błotnistej, zabagnionej, trzciniastej, dusznej, zarośniętej, najtrudniejszej z trudnych, dziczej zagrody w Jarach. Strefa kibica czasem wchodzi na boisko, tak było w Jarach. Dziękujemy. Jaremka chyba już się wtopiła w ten świat, gdzie Darzy Bór, św. Hubert, gdzie róg wzywa a nagrodą za dobrze wykonaną pracę jest złom. DB

czwartek, 11 września 2014

Bór nam w Rakowie darzył




Raków, nie ten koło Poznania, ten koło Chocianowa. Miłość od pierwszego wejrzenia, chociaż płasko i piaskowo. 
Las, las, las po horyzont i dalej, gmina Chocianów to 52 % użytków leśnych, jest gdzie zbierać grzyby. Las sosnowy, brzezinki, paprociska, jagodziny, kruszynki… 
Purchawka jeżowata i Mleczaje rydze, czyli Lycoperdon echinatum i Lactarius deliciosus, doprawdy deliciosus :) Pierwszy znaleziony rydz, Czesława pokazała i się poznajdowały licznie. Mniam. Poszukiwania należy rozpoczynać pod sosnami, w trawie, na smyczowej górce Kanie i Rydze występują obok siebie… 
Wracając do Rakowa, to poranki przy dziczej zagrodzie należą do najbardziej poetyckich. Coś tam takiego jest, że nic tylko stać i podziwiać, mgła wstaje malowniczo, obok bagienko jest przecież. Warto zabrać tam ze sobą Czesławę, bo to gwarancja pobudki przed 6. Jak przyjechałyśmy, to innych było kapkę, powoli zjeżdżali się, ludzie i psy. 
Uczestnicy i widzowie Międzynarodowego Konkursu Tropowców. Psów było 23 plus co najmniej 5 obserwatorów, ludzi niezliczona ilość, wszyscy uśmiechnięci. 
Ile to się człowiek dowiedział o niemieckim myślistwie, broni i innych rzeczach… ;) Między odłożeniem a ścieżką towarzystwa dotrzymywał nam Jędrzej. Z mniejszych mieszkańców lasu chwilę nas zabawiał 
pająk Krzyżak ogrodowy, taki sam jak na Kaszubach, tak samo upleciona pajęczyna i podobnie niezadowolony, że ktoś się przygląda, dotyka…Gabra ruszyła na swój 13 tropowy szlak, nos czytał, minimum 600 m, na końcu dzik. Znaleziony. Wysoko w czubkach sosen buszował Dzięcioł duży, przyleciał na obiad. 
Zrywał zieloną szyszkę, zanosił ją do kuźni i wyjadał nasionka. Nie zawsze stukanie dzięcioła oznacza poszukiwanie smakołyków pod korą. To była piękna lekcja. Szkoda, że sosny w Rakowie są aż tak strzeliste. Na koniec było wręczanie dyplomów, gratulacje, zdjęcia grupowe, reżyserów kilku…. Dzień w Rakowie tradycyjnie należy do miłych, zupa gulaszowa smakowała, to wszystko dzięki Magdzie i Gabrze. Poza tym każdy tam był LoveLas. Na kolację były kanie z Rakowa.

sobota, 6 września 2014

Ziołowo-owocowo w Jaremczynie




Po długotrwałym mobbingu niedowiarków, nie ma nie ma nie ma nie będzie nastąpił! Wysyp grzybów wciągnął nas w lasy. Zdjęcia są, czekają na słotności. 
Pora zbiorów trwa od dawna w Jaremczynie, powoli się dopełnia. Nasze pierwsza aronia, słodka niezwykle, że połowa zjedzona prosto z krzaka. Czarna królowa witaminy P i C, przywieziona  z Ameryki Północnej do Europy przez rosyjskiego sadownika Miczurina. 
Właśnie zaczyna się najlepszy czas na sadzenie aronki. Najlepiej posadzić co najmniej dwie. Czarna księżna witaminy C - jeżyna wprowadziła się do Jaremczyna sama, przez płot. Flora Polski jest bardzo bogata w gatunki jeżyn, szacuje się je trudno, bo lubią mezalianse, 89 gatunków podaje PAN. 
I choćby i nawet gdyby ten nasz krzak był kundelkiem, to owoce nam daruje smaczne i dorodne. Dla rozmycia spraw oczywistych to jednym z gatunków jeżyn jest Malina moroszka, jeżyna leśna, ta najsmaczniejsza i ta, co potrafi złapać za nogę to Jeżyna fałdowana. 
Zielnik za to fioletowy, mięty i Lebiodka pospolita występują w podobnej tonacji, trzeba im wrzosów dosadzić do towarzystwa i Kozłka, lawenda pewnie pojawi się nagle, jak zwykle, kiedy będzie wyprzedaż krzaczków umarlaczków. MajLo zajęła się własnymi sprawami, z gości to odwiedziła nas larwa Odorka zieleniaka z rodziny pluskwiaków, smakosza malin, szkodnika bez znaczenia. Podobno śmierdzi, dzieci chyba jednak nie bardzo, pewności nie ma, nie został obwąchany. Domek w domku, czyli Wstężyk gajowy w Nasturcji, ślimak synantropijny, pospolity na Dolnym Śląsku, Pomorzu w Małopolsce i Wielkopolsce. 
Aż trudno uwierzyć, czy naprawdę na Mazowszu nie jest pospolity i na Kujawach… Podkarpacie i Śląsk nie są zaWstężykowane ? Dla nas to stały element fauny, był zawsze i jest wszędzie. Jesień zapowiada się gruszkami, gruszki są naj naj. 
Z pomidorów koktajlowych od sąsiada powstał pyszny sok. Zbliża się dzień wsadzania cebul, znów będzie ich ze sto lub więcej. Jeden z powodów, dla którego wiosna cieszy… Ptaszyny znów zaczęły odwiedzać karmnik, niech się posilają tłustym słonecznkiem. Poza tym sporo pracy, trzeba przygotować Jaremczyn do snu zimowego.