czwartek, 28 kwietnia 2011

Pasienie bocianów


A taki jakiś miał być ten spacer zwyczajny, nawet leniwy bo duszno. A tu nagle aż trzy bociany ! Poszłam je paść, bo łaziły bez sensu po polu. Dobrze jest spotkać bociany, to podobno dobrze wróży. A pani dziś jakaś nieswoja, pewnie dlatego, że od rana przesadza.... Ale już jutro zaczynamy kolejny cykl niedziel i podobno gdzieś się wybieramy... Kto by wtedy się bawił w ogrodnika :)



środa, 27 kwietnia 2011

W lesie / Jan Brzechwa

Życie przede mną leży, życie ode mnie bieży,
Kto wierzy, ten nie mierzy doczesnych swych rubieży.Budzę się wczesnym rankiem, patrzę na ciebie śpiącą,
Idę do mego lasu w ten szum i w to gorąco,Biegnę w pochło
nną zieleń, śpieszę w zacisze nasze,
Polne owady płoszę, leśne słowiki strasz
ę. Życie przede mną leży, życie ode mnie bieży,
Mówię to jak najprościej, wyznaję
jak najszczerzej, Spójrz, co się dzieje we mnie! Spójrz, jak omdlewam cały, Tak śpieszno mu w te leśne ochłody i upały. Trawa się ściele w lewo – trawa się ściele w prawo,
Kto mnie zanurzył w tobie, moja zielona trawo? Twarzą upadam w rosę, czuję, i wiem, i słyszę,
Jak pają
k na swej nici nade mną się kołysze,

Jak słońce karbowane od liści się odbija,
I jak to życie leśne, weseląc się – przemija. Trawa po wierzchu śliska, od spodu chropowata,
Z warg moich, jeszcze
gorzkich, znój całonocny zmiata, Z mrowiska płynie strumień takich znikomych istnień,
Że choć na liśc
iu nikną – świat dla nich trwa bezlistnie, A ja to wszystko widzę i śmieję się w podziwie
Dla tej radości le
śnej, gdzie sercu tak szczęśliwie. Śpiewam – a drzewa szumią. Śpiewam – a życie bieży,
I wszystko jak najprościej, i wszystko jak najszczerzej. Milczę – a

trawa rośnie. Patrzę – a dzień dojrzewa,
Biegnę w zielone gąszcze między zielone drzewa,I zna mnie już dąbrowa, i zna mnie bukowina,
I bór wysokopienny dla mnie swój cień

rozpina, I taka cisza we mnie… Cisza co trwa i nuży,
I jeszcze tak

daleko, daleko mi do burzy.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Zielono mi :)

Pada i pada, czasem wyjdzie słonko ale deszcz dziś króluje. Zrobiło się niemożliwie zielono. A mi jest tym bardziej zielono bo Roxy urodziła 7 ślicznych całkiem nowych Asutralian Cattle Dogów ! To dzieci mojego ukochanego Pirata ! Strona hodowli







poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Lany Poniedziałek w deszczowych Górach Kaczawskich


Pogoda od rana była niepewna, więc zrezygnowałyśmy z wyjazdu w
g
óry
i poszłyśmy w Góry




Kac
zawskie, te są zawsze pod ręką :) Z okazji Dyngusa
zosta
łam wrzucona do stawu. Podobnie jak patyk, który
ur
atowałam przed zatonięciem! Mimo deszczu, przecież to Lany Poniedziałek, poszłyśmy dalej. Góra Szybowcowa pełna była dziwnych ludzi. Puszczano latawce, zjeżdżano na rowerach. Było na co patrzeć:) A, że nie wszystkie sprawy zostały przemyślane poszłyśmy dalej w stronę Płoszczyny. Okazuje się, że już tutaj kiedyś byłyśmy... samochodem. Ale wtedy nie weszłyśmy ani na Grapę ( 627 m n.p.m.), ani na Leśnicę (665 m n.p.m.), ani na Polną (522 m n.p.m.). Nie było trudno, bo podejścia tutaj są łatwe i przyjemne. W tle wznosił się Stromiec (551 m n.p.m.) niby mały a wygląda na sporą górę. Trzeba to sprawdzić. Głowy nam przewiało i przemoczyło. Jak dobrze, że mamy tyle czasu, żeby cieszyć się odkrywaniem nowych miejsc, które są tak blisko:)