
Jaremka oddała klucze i panowanie nad Jaremczynem Gabie Kulce i rodzinie Horboszów. Sama została na kanapie, bo to by był za duży krok dla jej nerwów. Dzieci, Gabra szczenięca... lepiej się nie denerwować i nie psuć innym nastroju :) Tymczasem Zuzulk
a i Plok zabrali
się ochoczo do rozpa
lania grilla, szło im doskonale. Kiełbaski się prażyły, Gaba zwiedzała okolicę, na to wszystko przyszła babcia Mar
ia i dziadek Andrzej z ryżowymi ciastkami. Gabunia zamiast kopać dołów i
niszczyć uprawy układała się do snu. Wielka szkod
a, że Jaremka została na kanapie,bo pewnie by rozruszała koleżankę. I nauczyć by się mogła, że się nie jest żebrakiem przy stole! Bo Gaba Kulka nie wymusza, nie patrzy wzrokiem wygłodniałego psa, cierpliwie czeka aż
się wszyscy najedzą i nie protestuje, że żadna kiełbaska nie należy się jej. Mili goście
nasi, szkoda, że muszą kiedyś do domu na wyspę wracać, bo chętni
e byśmy z nimi jeszcze pogrillowali. No i trzymamy kciuki i modlimy się, żeby zostali do środy. Koniecznie musi się Jaremka z Gabą na jeszcze jedną wycieczkę wybrać! JOLU !!! :)

A co to było za popołudnie! Wreszcie się udało:) Cała rodzina Hoboszów w składzie Jola, Zuzek, Adrian, Plok i Gaba wybrała się z nami na Żwirownię. Albo my z nimi? W każd
ym bądź
razie od początku było wesoło, jak to z Boskimi:) Jaremka z Gabą jak to dwie angielki szybko się dogadały. Gaba Kulka H. to
jeszcze wesołe, beztroskie i szczęśliwe szczenię. Jej pierwsza dłu
ga podróż z Anglii i wizyta w Polsce. Trzeba koleżance pokazać co mamy dla retrievera najciekawsze, czyli wodę! Na początku były małe obawy, jak Miniutka zniesie
towarzystwo dzieci, czy będzie w stanie zapanow
ać nad swoim lękiem
... Obawy zniknęły na pierwszej łące. Przecież to
ulubione dzieci pani, ona je kocha to i Jaremka szybko wpisała je na listę swojego stada i była bardzo ale to bardzo grzeczna. Bez protestu dzielnie dała się prowadzić na smyczy Zuzalce i Pietruli, z dziećmi
jej bardzo do twarzy a i duma rozpiera, że jest taka opanowana i karna i rozumie, że małych rączek,
jeszcze nie tak silnych, nie należy zbytnio ciągnąć. I słuchała jak dziecięce głosy
mówiły stó
j :) Dzielna MajLo, kochana psina. Pote
m była woda i kąpiel. Gaba szalała ze szczęścia, doskonała z niej pływaczka. Jaremka kilka razy walczyła o życie, bo zabawy Gabry były zabawami wesołego
szczeniaka bez opamiętania :) Aż przyjemnie było patrzeć. Panny rozszalałe zmoczyły nas swoją zabawą ale buzie się uśmiechały. Co te
wariatki wyczyniały w wodzie i na plaży! Jaremka uczyła Gabunię płynąć do aportu, Gabunia trochę chciała do patyka ale jednak bardziej wolała
wskakiwać koleżance na plecy:) Tak tak ... z plaży wyglądało to jak próba mordercza ale Miniutek nie dawała się, w końcu pływ
a nie od dziś. Oczywiście najbardziej w pływaniu asystował Pietrula, Jaremki od dziś ulubieniec,
pani ulubieniec od h
o ho, samych jego
początków. Potem przyszła pora na schnięcie, Jaremka wytrwale pilnowała i skutecznie ochroniła stado przed Perełką zza torów, w międzyczasie zajadała się smakołykami z Zuzinkowej dłoni. Kto by pomyślał, że Minia tak panicznie boi się dzieci? Na koniec był spacer z przewodnikiem Plokiem i początek czegoś
niezwykłego, międz
y psem i dzieckiem jakaś nić porozumienie
zaczęła się tkać. Niecodzienny chłopiec i wyjątkowy pies. Jaremka ma świetną intuicję. W prezencie
dostałyśmy książkę, prosto z kraju pochodzenia rasy, lektura na wieczór. Bardzo dziękujemy za książkę, spacer i za zaufanie, że Jaremka dzieci ukochanych nie zje :) Z nadzieją, że jeszcze na jakiś wspólny, gromadny spacer się jeszcze wybierzemy. Jolu?! A my to jednak mamy szczęście do przyjaciół :)

Lato parne skwarne nas dzisiaj dopadło, idealna pogoda na rosołową wizytę u babci i dziadka:) Pycha i relaks na dywanie aż do chwili, kiedy temperatura spadła o 1 stopień. Potem sprawy różne i wreszcie nasz Jaremczyn. Cisza, relaks i upierdliwe towarzystwo komarów. Zaczynamy się mocno zastanawiać nad sprowadzeniem rodziny nietoperzy w okolicę :) Podob
no to bardzo źle działa n
a komary :) Oprócz nas w Jaremczynie był pewien pająk, utkał pajęczynę w Słonecznikach. Wygląda na przedstawiciela Krzyżakowatych, jednego z 50 przedstawicieli rodziny występujących u nas, możliwe, że to Krzyżak ogrodowy, miejsce zasadzki bardzo by pasowało do nazwy. On pająk pracowity a nasze lenistwo w pieleniu truskawek zakwitło delikatnie Ostróżeczką polną z rodziny jaskrowatych, roślina, która przywędrowa
ła do nas w czasach bardzo bardzo odległych. Wskaźnik gleb ilastych, obecnie mocno przetrzebio
na przez stosowanie herbicydów. Lekko trująca,może powodować podrażnienia skóry. Kiedyś stosowana w weterynarii do zwalczania pasożytów zewnętrznych, obecnie wyciąg z ziela jest składnikiem środków zwalczających wszawicę. J
olu! :) Kwiaty Ostróżeczki wykorzystywano do farbowania sukna na zielono a
po zmieszaniu z ałunem na niebiesko. Ostróżeczka była dziś miłym prezentem Jaremczyna, największym jednak był kwiat Pięciornika wyprostowanego, naszego biedactwa z supermarketu, wykupionego za grosze
w stanie wątpliwym :) Roślinka pięknie się przyjęła i dobrze jej z nami jak widać. Ten żółty kwiatuszek to najmilszy akcent wtorku:) Pięciornik wyprostowany z r
odziny różowatych występuje głównie na południu Polski. Jaremka miała florystyczne dzieci Jaremczyna w nosie, skupiała się najmocniej na kiełbaskach, które dojrzewały nad węglem drzewnym i na rutynowych czynnościach stróża domu, oszczekiwaniu i pilnowaniu:) Zbiera siły na jutro, podobno coś się będzie działo :) Oj tak, mamy nadzieję, że to coś co ma się dziać w końcu się uda! Kluczowa jest pogoda i zaproszone towarzystwo :) Jolu! :)