poniedziałek, 5 lipca 2010

kompleks Górzyniec




Odkryliśmy dziś kompleks basenów w Górzyńcu. Wyjątkowy aquaraj zasilany naturalną wodą z potoku górskiego Małej Kamiennej vel Pleśnej. Pływanie staje się moją nową pasją, pewnie po wujku Piracie :) Spokój wodnego relaksu zakłocił syntetyczny pająk. Oszczekany przestał mnie straszyć i odpłynął do torby. Po kąpieli wybierałyśmy telefon i analizowałyśmy ofertę pewnej sieci. Potem suszyłam futerko na słonku i mostku.





niedziela, 4 lipca 2010

podwójny spacer w góry

Mamy powoli dość upałów. Jedyną ich dobrą stroną są częste i krótkie spacery nad wodę... Rano była rzeka Bóbr a popołudniu Podgórna, której bronił wyjątkowo zajadły pies. Mimo, że strasznie ujadał, wykąpałyśmy się z panią. Wieczorem podziwialiśmy zachód słońca na Przełęczy Kowarskiej. Wreszcie można było pobiegać i pooddychać świeżym powietrzem!

sobota, 3 lipca 2010

kąpiel w Bobrze

Ostatnio ulubionym celem spacerów jest woda. Dziś ćwiczyłam pływanie w poważnej rzece Bóbr, która wypływa z Karkonoszy, przepływa przez Rudawy Jeremickie i płynie tuż tuż. Tylko kilka minut spaceru i wspaniały rzeczny basen z zimną, czystą wodą był cały dla mnie. Najpierw pływałam na lonży ;) a potem jak poczułam się pewniej całkiem swobodnie. Pływanie podoba mi się z każdym dniem bardziej :)Zwłaszcza, że ukrop straszliwy. A podczas porannego spaceru spotkałam psy weterynaryjne: doga argentyńskiego i owczarkową malinois panią. Byliśmy sobą zainteresowani :)

czwartek, 1 lipca 2010

lecznica Ostoja i okolica

Popołudnie dziś było wyjątkowo upalne i duszne. Burza się zapowiadała ale nie przyszła. Spacer zaczęłyśmy od lecznicy Ostoja na ul. Wiejskiej 93a. Pan Marcin chyba mnie jednak lubi ;) Pewnie za te moje umięśnione kończyny !

Potem sprawdziłam jak rośnie owies i kukurydza i jak sarna kukurydzę zjada ze smakiem. Zadyszałam się, chociaż spacer był raczej wolny. Na koniec chłodziłam się w strumyku. Strumyki w lecie są boskie.