sobota, 6 kwietnia 2013

Przedwiośnie w Jaremczynie




Wiosenna wizyta gospodarska w Jaremczynie. Docierały do nas głosy, że cebulki ożyły po zimie. Te sadzone we wrześniu, ta armia setki cebulek pieczołowicie zakopana we wrześniu w Jaremczynie. Powoli wystawia głowy spod śniegu. 
Śnieżyczka przebiśnieg z rodziny amarylkowatych, objęta ochroną gatunkową w stanie dzikim. Fenologiczne wskaźniki przedwiośnia. Kwiaty tej pięknej rośliny reagują na zmiany temperatury i słońce. Stulają się na noc, kiedy spada temperatura, otwierają się do słonka. W ten sposób chronią słupek i pręcik. 
Torebka nasienna dojrzeje w czerwcu, jeśli w pobliżu znajdą się mrówki to z pewnością pomogą w rozsianiu śnieżyczek. Po 6 latach od wysiania śnieżyczka zakwitnie po raz pierwszy. Z podziemnej cebuli co roku rodzi się nowy pęd, to pokolenie zakwitnie już za rok. Nie należy zjadać przebiśniegów, zawierają trujące alkaloidy a cebulki mogą spowodować nudności , biegunkę, to zasługa galantaminy. 
Gładysz, śnieguła, śniegułka, śnieżyca i przebiśnieg ze względu na zawartość galantaminy, która jest inhibitorem  cholinoestrazy, czyli hamulcem rozbijania neuroprzekaźnika o imieniu acetylocholina.  Brak tego neuroprzekaźnika w mózgu związany jest z chorobą Alzheimera. Może tkwi w tej roślinie jakaś cudowna nadzieja. Galantamina stosowana jest też w chorobach związanych z uszkodzeniem nerwów obwodowych. Poza tym przebiśnieg to angielski symbol czystości.
W Jaremczynie drzemie kilkadziesiąt takich cebulek. Poza tym zakwitły krokusy czyli Szafrany. Żółte i fioletowe, maluszki, jeszcze w pąkach. Roślina słynna swoimi znamionami, czyli najdroższą przyprawą świata, 1 kg szafranu to zbiór z ok. 150 tysięcy kwiatów, koszt jakieś 3 tysiące zł, wszystko dlatego, że zbiór musi być ręczny. 
Symbol trzeźwości i afrodyzjak. Testy kliniczne wykazują również potencjał szafranu jako środka powstrzymującego starzenie oraz zwalczającego raka. Zastosowanie szafranu w różnych kulturach na przestrzeni wieków to temat rzeka. 
Jaremczyńskie Szafrany wywołują uśmiech i cieszą oko, to ich podstawowe zadanie. Do wiosny niecierpliwi się też stokrotka, w tym roku bardzo jej spieszno z kwiatem, chociaż śnieg jeszcze leży, przecież to już kwiecień! Już dawno jej czas. No tak, to już jej pora. 
A co jeszcze ? Tulipany i Kosaćce, czyli irysy, też już liśćmi sondują warunki. Tylko gdzie to słonko? Zapodziało się ostatnio i nie zagląda a wszyscy tu tak czekają. Jaremka wykorzystała, że grządki jeszcze puste, poskakała, zajrzała do domku. Nowy sezon jaremczyński otwarty. Plany każdy ma swoje. Będzie się dużo działo. Na tym naszym skrawku raju.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Ach Ci strasznie niestraszni Zuzka i Plok oraz Gaba Jola i Adrian



Te straszne dzieci. Te strasznie kochane dzieci. Te wyjątkowe dzieci. Te dzieci. Zuzanka i Pietrula, te dzieci wlazły do serca Jaremki, no i jak je ugryźć? 
Jak tu nawet na nie warknąć? Na te straszne, strasznie kochane dwa rozbrykane, roześmiane, niesforne łotrzyki? NIE DA SIĘ! 
Nie da się ich nie pilnować, nie da się udawać, że ich nie ma, nie sposób oprzeć się aportom rzuconym przez te straszne dziecięce dłonie, strasznie ulubione dłonie co głaszczą, targają, przyciskają, rzucają śniegiem. 

Z każdym spacerem Jaremka wie bardziej, że dzieci to są dzieci, żadne tam potworne, głośne stworzenia, przed którymi najlepiej uciekać gdzie rośnie to i tamto. 
I Gaba Kulka H była z nami, koleżanka jakich mało. Wariatka równa wariatce w pogoni za bieganiem. Jeden mają te panny cel, szaleństwo! Patyk, nie patyk, ogon, no i ogon niekoniecznie, pędzę za Tobą…. 
Oooo ktoś się wywrócił, żyje, biegniemy dalej… póki Ty tu jesteś. Jaka szkoda, że ta Anglia tak daleko, że miejski autobus za 3 złote tam nie jeździ. I te strasznie kochane dzieci obiecały wrócić latem. A póki są to bawmy się, nie mamy żadnych ograniczeń, no limits, no no no :) 

Kto ma zimne rączki rzuca patyk, komu śnieg za kołnierz wpadł robi aferę i się go z pomocą mamy pozbywa. Przecież towarzyszy nam brak czasu na marnowanie czasu. Dorośli są ewidentnie zbędni, psy i dzieci plus śnieg i wesołe usposobienie bandy. Jaka szkoda, że Anglia nie jest zaraz za Dziwiszowem, że trzeba nam czekać do lata. 
W lecie z pewnością popływamy w wodzie bo śniegu w lecie jeszcze tu nie było. 
W końcu to nie zamrażarka tylko okoliczne pole. W takim razie czekamy na lato, które przyniesie Zuzkę, Ploka i Gabę. Te strasznie niestraszne towarzystwo. 
 A Ty Rudy wracaj do formy, będziesz mile mile mile widziany w tym wesołym towarzystwie!

wtorek, 2 kwietnia 2013

prima aprilis. wiosna. prima aprilis




Hej wiosno, wiosenko, taka nam się podobasz. Wybuchasz kwieciem śniegu, kwiatki jak z naszych marzeń. 
Sypany poniedziałek, taki żart w prima aprilis, nikomu się nie udał lepszy! Kwiecień plecień poprzeplatał, nawyplatał zimę jak się patrzy, białe kobierce jak okiem sięgnąć, bo choć już w kwietniu słonko grzeje, nieraz pole śnieg zawieje. Czyli żadna anomalia. Tradycyjnie i zgodnie z mądrością ludową. I coś dla Pąpiru z tego worka gminnej wiedzy: 
Jak w kwietniu mróz, to na pagórku siana wóz! Śnieg w kwietniu goi rolę, hamuje niedolę. Śnieg kwietniowy trawie i konikowi zdrowy. Czyli nie taki kwietniowy śnieg bez sensu. Zwłaszcza, że za kwietniem ciepłym idzie maj chłodny to może lepiej niech maj będzie słoneczny i na dużym plusie? 
Śnieg to jedna atrakcja, druga to baszty skalne, zbudowane z granitu stareńkiego, 300 milionów lat w metryce. 50-30 milionów lat temu na obszarze Karkonoszy panował gorący, wilgotny klimat, granit był wymywany, minerały ulegały rozkładowi. 
Kilka milionów lat później przyszły ruchy górotwórcze i masyw karkonoski został wydźwignięty, towarzyszyła temu erozja, zwietrzelina odpadła i wypreparowały się do dziś zachwycające formy skalne. Jedna z baszt wygląda jak potężny świerk, to nasza nowa ulubiona skałka. Skałka Choinkowa :) 
Tuż obok Malowana Skała, w lecie, może w majowym już, idealne miejsce na piknik, pod skałą obok wodospadu Wrzosówki. Kto chciał nie odchodził od stołu, kto chciał cieszył się zimą. W śniegu po uszy zakopana, taka za za zadowolona, no kto? MajLo :) 
Z nowym planem na wiosnę i dalej, poznać sekrety tego lasu, tego, który od kilku lat obwąchujemy, chcemy go znać jak własną kieszeń. Zbyt często nas ten las ścieżkami wyprowadził nie wiadomo gdzie. Przepastny jest, dużo pracy przed nami, wspaniale :) Z workiem nazw dla każdej skały, gotowe, bardzo gotowe, gotowe jak nigdy :) 
Wiemy już, gdzie rosną zakochane drzewa, sosna i buk. Buk kochanek bezlistny, jak przestanie straszyć łysiną konarów i gałęzi to będzie gwiazdą postu. Po co go teraz zawstydzać :) Poza tym nie czas na miłość, czas na szaleństwa w śniegu. Kiedy w lesie prószy śnieg, to las ogarnia cisza z ciszy najcichsza i wszystko się w głowie układa, po kolei, równo, równiuteńko jak równiutko śnieg zakrywa wszystkie ślady, wszystko wyrówna, można pisać ścieżki od nowa.

Jelenie, dziki i coś na drzewie, wiewiórka ?




W zamian za inne karkonoska przyroda nie szczędziła wrażeń. Tym razem natura jak najbardziej ożywiona. Gdzie, no gdzieś, gdzie jelenie i dziki żyją sobie w bardzo bliskim sąsiedztwie ludzi. 
Chmara łani prowadzona przez licówkę, na nasze oko z jednym jeleniem bez poroża, drugi z porożem przemknął bokiem. No tak to już chyba jest, że panie odważne, zrównoważone a panowie bokami zwiewają :) Dla niektórych to pewnie codzienny widok, taka chmara 20 łani, dla nas zjawisko! 
Zjawisko, które kosztowało nas przebrnięcie przez bagnistą brzezinę, warto było nałapać błota w buty. Stanąć oko w oczy z tymi pięknościami! Jaremka spisała się doskonale, wymarzony pies łowcy obrazów, poproszona stała zauroczona, kilka ton dziczyzny wpatrywało się, wyczekiwało naszych intencji. 
Pewnie już trochę zmęczone zimą, jelenie, które śpią zaledwie niespełna 2 godziny na dobę. Łanie noszą w sobie cielaki, urodzą się w maju, może w czerwcu po niespełna 8 miesiącach ciąży. Nie potrzeba im uciekać, trzeba im pozwolić odejść spokojnie. 
Niech idą, za plecami wataha dziczków, trudno je wypatrzyć w ciemnym lesie, poruszają się cichutko. 
Nie zawsze dzik jest dziki i zły i wysyła na drzewo. Jeśli to nie czas huczki i nie locha z pasiakami to rozsądnie unika konfrontacji. MajLo jest ślepa na dziki, nie jej liga. Tyle, tyle, tyle wrażeń! I na drzewie coś było, pewnie wiewiórka, Jaremka wypatrzyła. No właśnie tak tu sobie żyjemy, jelenie, dziki, coś na drzewie… niecodziennie dlatego tak cieszy.