niedziela, 28 grudnia 2014

Wigilijny spacer



Zwykle prezenty na Boże Narodzenie dostaje się jak zaświeci pierwsza gwiazda 
i zje się mnóstwo wigilijnych pyszności. W tym roku prezent, ten najwspanialszy, otrzymałyśmy jeszcze zanim słonko poszło na drugą półkulę. Święta w drewnianej willi w Szklarskiej Porębie Dolnej, 
obok las i piękne polany pachnące dzikami, jeleniami i sarnami. Jaremka od razu poszła oglądać okolicę. W Wigilię w szacie bezśnieżnej. Wzgórze z blokami skalnymi i buczyną, głęboki jar ze strumykiem i bagniskiem 
i widoki na Śnieżne Kotły i Szrenicę. Psie serce zachwycone, gdyby mogła, to by pobiegła we wszystkie możliwe strony na raz. O losie jak nas rozpieszczasz na koniec roku :) Potem było rodzinnie, intymnie, tylko dla nas, 
Gwiazdka miała coś dla Jaremki i Zulusa… Pyszności. Święta zaczęły się przepięknie, nawet brak śniegu nie przeszkadzał. Miły początek jeszcze przyjemniejszego  rodzinnego świętowania. Co się śniło niech się spełni. Podobno powinno. Jaremka spała jak suseł, tyle wrażeń i nowych, chociaż nie do końca nigdy nie spotkanych osób... 

niedziela, 21 grudnia 2014

Ostatni to dzień jesieni




21 grudnia, niedziela, ostatni dzień jesieni. Jesień do końca utrzymała złoto. 
Wiadomo, że w górach już śnieg, w kotlince jedynie mroźne powiewy, marznące opady i ani grama białego. Na początek kościół pod wezwaniem samego św. Michała Archanioła w Jeżowie Sudeckim, 
wybudowany w 1574 roku jako podziękowanie za ocalenie od czarnej śmierci. Oddalony od osady, obok cmentarza, na którym pochowano ofiary zarazy. 
Wybudowany przez garstkę katolików, potem przez większość ewangelicki, następnie znów katolicki. Obecnie już nie stoi na uboczu, masowa urbanizacja podeszła aż pod mury. 
Kiedyś łatwo było od kościoła, polami, łąkami przejść do lasu, teraz już nie, domki, ogrodzenia, tereny prywatne. Na szczęście widoki niezmiennie cieszą oko, jak tylko spojrzeć ponad dachy. W lesie za to cisza, las czeka na zimę, lub nie czeka na nic, kto to wie. MajLo tropiła zapachy, wyszperała piaskownicę na wale, szmery kroki sarna. 
Nie wytrzymała i postanowiła przeciąć naszą ścieżynkę. Jaremka pospieszyła sprawdzić kto to i powróciła. Nie było EJOP nie trzeba się starać. 
Lasem, lasem dość wiekowym, poznaczonym znakami  znaczącymi dla znakujących, w o rety słonku, jak miło, rozświetliły się świerkowe podłogi. Wciąż jesiennie, szkoda, że nie biało, chociaż miło mimo to. W okolicy naszego miejsca nie brak strzelistych świerków, nie rosną po karkonoski sufit ale i tak są wspaniałe. 
 
Zatem nasza złota, piękna i pachnąca jesienko, jak wspaniale, że z nami byłaś, pora teraz na zimę i śnieg i mróz, chociaż prognozy nie są optymistyczne. 

sobota, 20 grudnia 2014

Na samym początku Gór Orlickich nad Dziką Orlicą



Dzika Orlica po prawej Polska po lewej Czechy. Mostek niewielki łączy oba kraje. 
Na mostku nikogo, można chodzić w tą w tamtą, po obu stronach rzeki uśmiechnięte twarze. Dzika Orlica oddziela Góry Orlickie i Bystrzyckie i należy do dorzecza Łaby, jej wody zasilają Morze Północne. 
Taka ciekawostka. Dzika Orlica niesie wody swoje i Jelonika i Białki i Głożyny, Tartacznego Potoku, Zdobnicy, Rokytenky… może dociera chociaż jedna jej kropla do Norwegii, cieśniny Kattegat, gdzie mieszkają piękne kobiety, Ragnar, Bjørn i Wilczarze. 
Lub do Szwecji, bliskiej nam sercu bardzo :) Do Szwecji to raczej nie, za to orlickie wody mają razem z łabskimi spore szanse odwiedzać Norwegię. 
Jaremka mimo deszczu i wiatru postanowiła pozostać w doskonałym turystycznym nastroju, łąki zbuchtowane, ślady jeleni, przepiękne pagórki i przestrzeń… piękna okolica. Niemojów i Bartošovice. Po wojnie repatrianci mieli rozwijać tu rolnictwo, warunki przerosły możliwości, wieś się wyludnia, szansą jest turystyka, wspaniała, gościnna gospoda to początek. 
Najtwardsi z twardych wciąż tu trwają, mają swoje stada owiec, uprawy i zaparcia na tyle, żeby się nie poddać. Widoki, powietrze, atmosfera być może rekompensują, albo to przyzwyczajenie.  Wędrowałyśmy ścieżkami nieznanymi, łąkami, lasami, wzdłuż Dzikiej Orlicy, samotnie. Reszta polowała. 
Wszak sezon w pełni, kozy i koźlęta na celowniku, kozły mogą odetchnąć, wytrawnego trzeba oka, żeby w grudniu odróżnił kozła od kozy, parostki zrzucone, teraz to pędzel i fartuszek decydują. Na szczęście nas się nie trzeba obawiać, szum deszczu i wiatr pomogły podejść do pasących się saren. Z Gór Orlickich przywiezione piękne wspomnienia i zrzut. Darz Bór.

czwartek, 18 grudnia 2014

Pierwsze polowanie pastuszka, czyli Jaremka w nagance w Górach Bystrzyckich




Zupełnie nowy teren i całkiem nowe przeżycia. Weekend myśliwski w powiecie kłodzkim. 
Na początek Niemojów i gościnny Zajazd Gościniec po brzegi wypełniony Darz Bór. Miło, przytulnie, smacznie i na dodatek niedrogo. Wieczór upływał pod znakiem planów, opowieści i oczekiwania na ostatnich gości. 
Podkładacze w komplecie, można spokojnie planować polowanie. Noc spędzona w towarzystwie Tasmanów diabelskich, czarnuszków kevlarowych, 
Gończych Polskich, nikt nikogo nie zjadł, mimo, że Jaremka się ostro szczerzyła. Koniec końców Naguniek spał z nami w łóżku. Wyspał się i w sobotę pracował wytrwale. 
Odwagi ani jemu ani Chybkowi, Klamerce, Keiserowi i Cekinowi nie brakowało. MajLo się nie oddalała, bo poszyt pachniał dzikiem. Sarny wyskakiwały z każdej strony, bezpieczne… 
Myśliwi na sarny nie mieli chęci. Wędrując od miotu do miotu uśmiechaliśmy się do widoków, Góry Bystrzyckie, Zieleniec, Czechy za pół metra, wspaniale. Potem kolejny miot, na „Pasie” w kość dał oj dał, bo jeżyniska, bagienko i inne nieatrakcje dla krótkich łap. Dzielnie wytrwała Jaremka do samego końca, bez narzekania, czasem lekko z tyłu, konsekwentnie przed siebie. W nagrodę zrzucik, o nim kiedy indziej albo w ogóle… oraz dziczek, którym się Jaremka nie zainteresowała, sprawę zostawiła w zębach kłodzkich terierów. Potem był pokot i ceremonia, odegrano odpowiednie sygnały, uroczyście, dzik na pokocie, fanfara kynologiczna, piękna w wykonaniu sygnalistów z Trytona. 
Koło Łowieckie OSTOJA z Wrocławia, www.psydopolowan.pl, Pani Danusia, myśliwi, zwłaszcza Ci posiadający Niemieckiego teriera myśliwskiego… bo to był miły wieczór, DZIĘKUJEMY za spontanicznie wesołe przyjęcie. Góry Bystrzyckie zapisane zostały do planów na przyszłość.