Dłużyło się nam, jak
w poczekalni na szarym ogonka końcu,
czwartek, 14 stycznia 2016
Wyprawa zimowa na Słonecznik
wtorek, 5 stycznia 2016
Świąteczna Góra Gapy

Niedaleczna,
świąteczna Góra Gapy, zwykle omijana, bo nie po drodze nad rzekę,

Niemieckie rozwiązania, które przetrwały to i owo. Kiedyś słynny punkt
widokowy, wycieczkowy, dzisiaj kto wie, ostatnio na nowo odkryta dzięki
leśnikom, wyłoniła się z gęstego lasu bukowego 
i prezentuje swoje geologiczne
kształty, widoczne już z daleka i atrakcyjne, że aż nie sposób się było oprzeć.
Pierwsze Jaremkowe podejście na przełaj, strome, śliskie i po liściach, takie,
jak lubimy. 
Potem zaparło nam dech. Na Wieżycy krótka chwila to stanowczo za
mało, żeby nasycić oczy panoramą. Góra Kapturowa, Kappen Berg
(470 m n.p.m.) patrzy śmiało w stronę góry Siodło, 
są jak bliźnięta po
obu stronach Bobru. Trafiłyśmy na Koniec Świata i wcale nie było strasznie,
przyprószona śniegiem ścieżka, cisza, spokój i całe wzgórze do naszej
dyspozycji. 
Park Krajobrazowy Doliny
Bobru pełen jest miejsc niezwykłych i to w zasięgu krótkiego dość spaceru,
całkiem pieszo od samego domu. 
Granitognjesy, granity rumburskie z andaluzytem
i sylimanitem, porozrzucane, pochowane, bramy, wieżyce, zamczyska, gdzieś wśród
skał i drzew znajdują się pozostałości średniowiecznego zamczyska, do
odnalezienia wiosną. 

Na deser las karmelowy, dziko spadający i stromo,
skaliście aż do samego Bobru. Rozbarwiony zimowym słonkiem, szeleszczący
sarnami i śpiewający dzięciołami i sójkami, czasem pokrzyknął coś kruk a czasem
myszołów pozawodził… wtorek, 15 grudnia 2015
Na Sępią Górę się wypogodzić
Na smutki, na zgryzki,
na myślunki polecamy pieskie szwunki ;)
Wciąż jakoś smutno na Rozdrożu
Izerskim, zniknęło piękne schronisko, Ludwigsbaude, Leśna Chata, już drugi rok
nie zachwyca… konie zniknęły, ludzie też, pusteczki zrównane z ziemią.
Ciotka wredotka pognała też, a gdzie szyszka i, gdzie patyk
tam naszczekać koniecznie i głośno.
We trójkę przeszczekały nawet wiatr.
Smutki, zgryzki, myslunki
utopione w Strudze, Płoce, popłynęły z Kwisą do Bobru, z Bobrem do Odry, z Odrą
do Bałtyku… Zanim tam dopłynęły, to w Izerach zaczął padać śnieg. Padał nam na
pożegnanie :)
wtorek, 8 grudnia 2015
Przełaje kaczawskie Lu, Mikołaj święty lub nie, słoneczka nam dał i radości.
Młodzież i Starzeż wspólnie pognała w grudniowe pola,
lasy. Bernardowe tereny. Najstarsi szaleli jak oszalali, Bodek wpadł w poorany
galop i wyciągnął resztę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



