Ostatni dzień marca w Dolinie Bobru z zawilcem, miodunką, rozchodnikiem, śledziennicą i kajakarzami
Mądrość ludowa tako rzecze, że w mar
cu jak w garncu, co oznacza, że czasem trafi się ziemniak a czasem tłusty kawał mięsa, zupełnie jak w pogodzie. Na początek natura chciała nas zniechęcić śniegiem,wiatrem, deszczem, nie dała rady, potem postanowiła nas wynagrodzić za wytrwałość pięknym słońcem i rozśpiewanym lasem. Poszliśmy z Wawrz
ynkiem nad
Bóbr, sprawdzić jak się miewa nasz falisty przyjaciel, masażysta i relaks za darmo. Nie tylko nas przygnało nad rzekę. Kajakarze spływali treno
wanie, river running w kajakach, które poc
hodzą od łodzi eskimoskich, inuickich. Od kanadyjek różnią się wiosłem, kajakowe ma dwa pióra. Jaremka też się przebiegła Bobrem, tak dla towarzystwa, żeby sobie kajakarze nie myśleli, że ich jest rzeka. Jest coś w kajakarzach, b
o Jaremka nawet nie burknęła, racze
j była podekscytowana, czyżby czas zabrać malucha na łódkę ? Za to pani odkryła, że kajakarze jednak mają nogi, wystarczy, że wyjdą z łódki. Wciąż jednak nie wie, gdzie je zostawiają, jak wsiadają do niej... Co tam jeszcze słychać w Parku Krajobrazowym Doliny Bobru, zakwitają już Zawilce gajowe, anemony z rodziny jaskrowatych. Suszone ziele zawiera protoanemoni
nę o działaniu
uspokajającym, bakteriobójczym, hamującym rozwój grzybów, antymutagennym. Alkoholatura ze świeżego ziela lub kłącza może spowodować podrażnienie błon śluzowych, nerek a nawet stany zamroczenia. Co ciekawe
anemoniny niszczą prątki Kocha. Zawilec gajowy uznawany jest za roślinę trującą. Zawilce zakwitają, kajakarze płyną a my dalej w stronę Perły Zachodu a ta
m Miodunka miękkowłosa albo ćma z rodziny ogórecznikowatych rozpoczęła przemianę kwiatków czerwonych w fioletowe.Miodunka występuje rozproszona głównie na południu Polski, nazwa świadczy o tym, że korzyść z niej mają pszczoły,
pszczelarze i amatorzy miodu. Pomaga w leczen
iu schorzeń dróg oddechowych, oskrzeli i płuc, w tym gruźlicy. Na stromym zboczu Bobrowego Jaru przycupnął uciekinier, Rozchodnik biały, który w XIX wieku został udomo
wiony przez ogrodników.Obecnie występuje w stanie dzikim w
Sudetach i Karpatach, nie
zbyt licznie, za to pięknie. Sukulent ten nadaje się do jedzenia, młode liście stosuje się jako dodatek do sałatek. Sok wyciśnięty z liści w medycynie ludowej był stosowany przy leczeniu opuchlizn, zranień, krwotoków. Moce lecznicze rozchodnika można było zwiększyć poprzez poświęcenie rośliny w okresie oktawy Bożego Ciała, a, że to mądrość góralska, to nie ma powodów, żeby temu nie wierzyć. Mało znanym zwiastunem wiosny jest Śledziennica
skrętolistna, roślin
a o niepozornych, żółtych kwiatach zebranych w baldachogrono, członkini rodziny skalnicowatych. Nazwa to ślad po właściwościach leczniczych rośliny, stosowanej przy schorzeniach śledziony. Obecnie uważa się, że Śledziennica pomaga w leczeniu nowotworów, ma właściwości odtruwające i wzmacniające. Świeże ziele roztarte z olejem i masłem p
omaga leczyć źle gojące się rany, atopię, łuszczycę,
oparzenia ... Mała, niepozorna, wydaje się nieciekawa roślinka a pomaga w chorobach narządów płciowych, wątroby, skóry, układu moczowego, przy niedokrwistości, kamicy, potrafi nawet hamować łysienie.Tylko trzeba wiedzieć jak ją stosować i w jaki sposób przygotować :) W Polsce
średnio pospolita,
w naszej kotlince raczej łatwo ja znaleźć. Obok wierzb ją stawiamy, bo kto by się spodziewał tylu mocy w takiej Śledziennicy ?:) To dzięki fitosterolom, chryzosplenozydom i kwasowi kawowemu! A na progu stoi kwiecień, niecierpliwie aż się rwie, żeby poprzeplatać...
ale fajny spacer! :)
OdpowiedzUsuńAle u was już wiosennie i kwiatowo, a u nas dzisiaj sypie śnieg :(
OdpowiedzUsuńno i na dodatek odwołali piękną pogodę na świąteczny weekend ! skandal ! ale wiosna już się zaczaiła i na pewno się pojawi i u Was :)
UsuńNa przekór "Krecim" zapowiedziom wędrówkę uznać można za udaną, zielarka z Miśki będzie, że hoho:)
OdpowiedzUsuńa co tam krety wiedzą o kotlince :)
Usuń