Jak się nie ma swojego psa a chce się do psa bardzo, to można się przyczaić na osiedlu, wypatrzyć jakiś ciekawy kynologiczny egzemplarz i przykleić się do jego smyczy, może się uda i trafi się z tym psem do domu i chwilę powygłupia i poprzytula... To taka kozacka metoda ale jest też inna. Trzeba odwiedzić kochaną białą paróweczkę, skrzyżowanie ...... z ........ ? ;) Baltazarro otóż i ten uroczy paróweczka, który jest ulubieńcem (i nie tylko) mojej pani. Cierpliwie wysłuchał opowieści o Jeremice i jej nagłym zniknięciu, o tym, że się cudownie rozmnożyła wydawszy na świat 9 nowych cardiganów, które wychowuje gdzieś pod lasem razem z mamą, ojcem dzieci, bratem i przyjacielem. Zasmucił się nad tęsknotą i dobrodusznie pozwolił się wycałować i przytulać do woli. Ale i wygłupy były, podgryzania i zapasy, bo Baltuś musi przecież ćwiczyć groźne miny i pozy na wypadek ataku terrorystycznego trenowanych w dalekiej Azji chomików. Kto by się go bał? Może ktoś, kto nie zna go od dziecka... albo ktoś, kto ma złe zamiary? A wystarczy Baltunia pokochać i nauczyć się jego bulikowych zachowań i ma się kumpla na dobre i na złe :) BiałyBulBal obiecał trzymać kciuki za Jeremisię, żeby się jej zagoiło co się zagoić powinno i, żeby raz dwa wróciła na pewną łąkę, bo jest plan!
So sweet..., the dog, you and the photos.
OdpowiedzUsuńThanks for all
big hugs
felisa
Baltazar is my old friend, i know him form almost beggining and love from first second. He lives with my friend Agula. he is great dog !
OdpowiedzUsuń